„Love, Rosie” C.Ahern. Przyjemnie spędzony czas.

Życzę Ci udanego dnia!

Polecam

Love, Rosie” C.Ahern

Love, Rosie książka
„Love, Rosie” Cecelia Ahern

List zainspirowany motywem przewodnim książki, czyli miłością między dwoma głównymi bohaterami, która rodziła się w bólach na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

Droga przyjaciółko,

Przyznaję, to byłem ja. Pamiętasz, jak trzy dni po tym, gdy pierwszy raz zjawiłaś się w naszym przedszkolu, ktoś wlał Ci do plecaczka sok z buraków, a chwilę potem Zuzia nazwała Cię „brzydkim burakiem” i złamała Twoją różową kredkę. Nie popłakałaś się, nie pobiegłaś do pani Zosi się poskarżyć. Siedziałaś na swoim miejscu i rysowałaś różyczki. Niebieskie, bo nikt nie chciał Ci pożyczyć różowej kredki. Następnego dnia mama Tadzia przyszła po niego do przedszkola z malutkim, czekoladowym labradorem. Zachwycona pobiegłaś do szczeniaka i chciałaś go pogłaskać. Tadziu się rozpłakał i rzucił w Ciebie nadgryzionym jabłkiem, wykrzykując, że on nigdy nie pozwoli, żebyś zjadła jego psa. Kilka minut później pani Zosia kazała wszystkim przedszkolakom i zdenerwowanej na Tadzia mamie Tadzia usiąść w kółku, żeby wyjaśnić co się stało. Wtedy wyszło na jaw, że Ty i cała Twoja rodzina jecie na obiad psy i przeprowadziliście się z Torunia, bo tam już wszystkie zjedliście i byliście głodni. Przyznaję, to byłem ja. To ja zacząłem rozpuszczać tę plotkę, trzy minuty po tym, gdy pierwszy raz zjawiłaś się w naszym przedszkolu. Nie chciałem, aby ktoś chciał z Tobą rozmawiać.

Byłem samolubny. Chciałem mieć Cię tylko dla siebie.

Przyznaję, nie byłem chory. Pamiętasz, jak pewnego dnia, tego dnia, gdy kropił deszcz, a my szliśmy ściśnięci pod jednym parasolem, zapytałaś się, czy możesz mi coś wyznać. Byłaś podekscytowana, niemal unosiłaś się kilka centymetrów nad ziemią. Skinąłem głową, bo nagle żadne słowa nie chciały mi się przecisnąć przez gardło. Zatrzymałaś się, ścisnęłaś mi dłoń i z błyskiem w oczach powiedziałaś, że chyba się zakochałaś… nie słyszałem już deszczu… w tym Szymonie z piątej 5b…. lunęło jak z cebra. Dodałaś, że ja, jako Twój najlepszy przyjaciel powinienem dowiedzieć się o tym jako pierwszy. Chciałaś usłyszeć ode mnie radę jak go poderwać. Zamiast rady usłyszałaś tylko, że Szymon jest głupi, a Ty jeszcze głupsza, bo się w nim zakochałaś. Obraziłaś się wtedy na mnie, ale musieliśmy iść cały czas obok siebie, bo mieliśmy jeden parasol. Gdy tylko mój dom pojawił się w zasięgu wzroku, uciekłem spod tego parasola. Bez słowa pożegnania. Potem przez trzy dni nie pojawiłem się w szkole. Martwiłaś się o mnie, mimo że wciąż byłaś na mnie zła. Nawet zadzwoniłaś do mojej mamy, z pytaniem, czy wszystko ze mną w porządku. Dowiedziałaś się od niej, że mam cały czas wysoką gorączkę i jestem strasznie markotny. Przyznaję, nie byłem chory. Na czwarty dzień musiałem wstać z łóżka, bo mama przyłapała mnie na tym, jak wkładam termometr do gorącej herbaty. Do szkoły szedłem jak na skazanie. Modliłem się, żeby nie spotkać Szymona, a przede wszystkim, żeby nie spotkać Ciebie.

Byłem samolubny. Chciałem mieć Cię tylko dla siebie.

Przyznaję, to przeze mnie. Pamiętasz, jak nagle, z dnia na dzień, Tomek, z którym spotykałaś się ponad rok czasu, zerwał z Tobą, wysyłając jednego sms-a? Nie odbierał później od Ciebie telefonów, ani nie odpisał na żadną wiadomość. Tydzień później spotkałaś go przy tej starej lodziarni, gdzie sprzedają najlepsze lody na kuli ziemskiej, a przynajmniej w Poznaniu. Stał w kolejce i trzymał dłoń na tyłku jakieś wysokiej brunetki. Podeszłaś do niego i zobaczyłaś, że ma podbite prawe oko. Podbiłaś mu lewe. Zareagowałaś dokładnie tak samo, jak ja siedem dni wcześniej. Uczyłaś się wtedy go egzaminu, więc nie mogłaś pojawić się na imprezie w klubie akademickim. Pojawił się za to Tomek, na początku pił piwo z kumplami, był spokojny, ale potem zaczął bawić się z Magdą, Twoją znajomą z roku. Na początku tylko tańczyli, niby nic takiego, choć sposób w jaki to robili, zaczął mnie irytować. Jednak w miarę, kiedy impreza się rozkręcała, rozkręcali się i oni. Nagle zauważyłem, że całują się pod szatnią. Trzymali kurtki. Chyba chcieli gdzieś wyjść. Nie wytrzymałem. Podbiegłem do niego i go uderzyłem. Zanim dorwał mnie ochroniarz i wywalił z klubu, zdążyłem zagrozić Tomkowi, że jeśli on sam nie powie co zrobił, ja to zrobię. Przyznaję, to przeze mnie ten tchórz z Tobą zerwał.

Byłem samolubny. Chciałem mieć Cię tylko dla siebie.

Przyznaję, przeczytałem powieść dla kobiet. Jakiś czas temu siostra pożyczyła mi książkę o dwójce przyjaciół, Rosie i Aleksie, którzy znali się niemal od dziecka. Opowiadali sobie każdy szczegół z życia, nawet, gdy życie rozdzieliło ich na wiele kilometrów. Razem snuli marzenia i razem walczyli z rzeczywistością, aby te marzenia przypadkiem nie umarły. Wspierali się zawsze. Zawsze. Nawet gdy jedno było wściekłe na drugiego. Nawet, gdy jedno podejmowało absolutnie idiotyczne decyzje. Ale w jednej sprawie nie byli ze sobą do końca szczerzy. Właściwie ukrywali coś przed sobą, bo bali się reakcji drugiej strony. Droga przyjaciółko, przyznaję, chcę, żebyś przeczytała tę książkę, bo…

Jestem samolubny i …. mam zamiar porozmawiać z Tobą zaraz po tym, gdy sama poznasz historię Rosie i Aleksa i odpowiesz sobie na jedno pytanie. Czy chciałabyś, abym był z Tobą zupełnie szczery?

Twój przyjaciel.

Polecam Wam z całego serca książkę „Love, Rosie” Cecelii Ahern.

Love, Rosie książka