Moje kosmetyki do makijażu oczu

Życzę Ci udanego dnia!

Polecam

Chyba każda kobieta ma w swojej kosmetyczce przynajmniej jeden tusz do rzęs. Ja nie jestem wyjątkiem. Jednak czasami, oprócz czarnych rzęs lubię mieć podkreślone oczy stonowanymi kolorami, czyli w ruch idą brązy, beże, czerń i biel. Rzadko zdarza się szaleństwo innych odcieni, jeśli już to pastelowy błękit albo róż. Ostatnio w moje ręce wpadły trzy ciekawe kosmetyki do makijażu oczy i jeden krem pielęgnacyjny. Myślę, że każdy z tych produktów wart jest uwagi 🙂

Cienie Inglot

Z pewnością widziałyście kiedyś w jakieś galerii handlowej kolorowe stoisko firmy Inglot. Podkłady, lakiery do poznaki, cienie do powiek, pudry, róże… Wszystkie te produkty tworzą ogromną paletę barw, z której można do woli wybierać te które najbardziej do nas pasują.

Inglot oferuję tak zwany „freedom system”. Jest to nic innego jak możliwość łączenia w jednej, specjalnej kasetce wybranych przez nas produktów. Ja zakupiłam małą kasetkę na trzy cienie, a kiedy jakiś cień mi się zużyje, będę mogła do niej wybrać nowy. Rozwiązanie jest ciekawe i praktyczne, bo komponujemy własną paletę cieni, tylko spośród tych, które naprawdę przypadły nam do gustu. Oczywiście za kasetkę trzeba dodatkowo dopłacić.

Cienie Inglot

Z samych cieni jestem bardzo zadowolona. Są bardzo wydajne, nie osypują się i są dobrze napigmentowane, czyli po nałożeniu na powieki po prostu je widać. Duży plus za to, że nie zbierają się w zagłębieniach i nie pozostawiają nieestetycznych smug. Tak jak wspomniałam wybór cieni Inglota jest ogromny, dlatego trudno nie znaleźć czegoś dla siebie.

Polecam plus zawsze warto wspierać produkty polskich firm! 🙂

Czarny eyeliner w żelu firmy Maybelline

Niezbyt często robię sobie kreski na powiekach i przyznam, że nie jestem jakoś specjalnie w tym wprawiona. Czasem potrzebuję kilku podejść, aby uzyskać taki efekt o jaki mi chodziło. Kiedy kupowałam ten produkt miałam raczej neutralne, żeby nie powiedzieć negatywne nastawienie. Przede wszystkim wydawało mi się że trudno będzie stworzyć precyzyjną kreskę za pomocą żelu. Trochę się pomyliłam.

Do produktu dodawany jest aplikator w postaci pędzelka, który ma pomóc w nałożeniu żelu na powiekę. Dzięki temu pędzelkowi łatwo jest uzyskać ładną, cienką kreskę. Oczywiście, w moim przypadku nie obyło się bez kilku nieudanych prób, podczas których miałam ochotę wyrzucić żel przez okno 😉

Sam żel znajduje się w zgrabnym słoiczku i choć słoiczek wydaje się mały, to jednak produkt starcza na dość długo. Żel ma intensywny, czarny kolor, można wręcz powiedzieć, że to taka prawdziwa „czarna czerń”. Eyliner nie kruszy się, nie odbija się na powiekach, tylko na nich zasycha. Jest trwały, czasem tak trwały, że aż można mieć trudności z usunięciem go i potrzebny będzie dobry płyn do demakijażu.

Ogólnie polecam za prawdziwą czerń i trwałość.

czarny eyeliner Maybelline

Kolorowy cień do powiek w żelu Scandaleyes Shadow Paint firmy Rimmel

Na początku może trochę ostro. Nie przepadam za tuszami do rzęs Rimmela, dlatego nie do końca ufałam kolejnemu produktowi do makijażu do oczu tej marki. Na szczęście, nie straciłam swoich pieniędzy i ten cień okazał się strzałem w dziesiątkę, a nie w oko 😉

Wybrałam odcień Rich Rasset. To jest taka mieszanka brązu i fioletu z metalowym połyskiem. Konsystencja cienia jest idealna, nie za rzadka, nie za gęsta i dzięki temu żel bardzo łatwo rozprowadza się na powiekach. Ogromnym plusem jest to, że szybko wysycha, nie rozmazuje się i jest dość trwały. Trochę obawiałam się, że przez ten metaliczny połysk powieki będą wyglądały sztucznie i nie będzie można stosować go na co dzień. Moje obawy okazały się bezpodstawne. Cień wygląda naturalnie, a lekki połysk rozświetla oka bez „dyskotekowego” efektu. Dodatkowo żel nakłada się szybko, wręcz błyskawiczne, co dla mnie jest niesamowitym plusem.

Produkt, który warto mieć w swojej kosmetyczne, zwłaszcza jeśli cenicie swój czas. Polecam.

Cień do powiek w żelu Rimmel
Cień do powiek w żelu Rimmel