Jak zamienić porażkę w sukces?

Życzę Ci udanego dnia!

Polecam

"Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10 000 błędnych rozwiązań” – Thomas Edison

Porażka jest strasznym słowem. Hamuje, demotywuje i oddala nas od szczęścia. To właśnie jej obawiamy się najbardziej, gdy chcemy spróbować coś osiągnąć, podjąć ryzyko i trudne, ale konieczne decyzje. Często tak przeraża nas widmo porażki, że nie robimy nic, stoimy w miejscu, nie rozwijamy się i przez to popadamy w marazm. J.K. Rowling ujęła to w dobitnych słowach : „To niemożliwe, by żyć bez ponoszenia porażek, chyba że żyjesz tak ostrożnie, jakbyś nie żył w ogóle – co już samo w sobie jest porażką”.

A co jeśli pomyślimy o porażce, nie jako o czymś, co totalnie burzy nasze marzenia, ale o czymś co, je umacnia. Porażka może być cegłą, którą potrzebujemy, aby wybudować nasz dom, zwany szczęściem. Może kiedy zrozumiemy, że każda cegła jest niezbędna, nie będziemy się już tak obawiać porażek.

Jak zamienić porażkę w sukces?

Bądźmy ze sobą szczery

Przełknijmy dumę i przyznajmy się do naszych błędów. W końcu to one sprawiły, że coś nam się nie udało i że rozwiązania, które wybraliśmy nie były tymi właściwymi. Skoro, uznamy, że to nasze, własne błędne decyzje, nie kogoś innego doprowadziły do porażki, będziemy w stanie wyciągnąć z nich wnioski. A jeśli wyciągniemy wnioski, to nie popełnimy już tych samym błędów w przyszłości.

Wyobraźcie sobie sportowca, który dużo trenował. Na początku swojej kariery przegrywał wiele meczów, mimo, że zawsze walczył i dawał z siebie wszystko. Ale popełniał błędy. Prasa i kibice zrównali go z ziemią tyle razy, że nie potrafił już tego zliczyć.  Wielokrotnie oglądał nagranie z meczów, aby  jak najdokładniej wyłapać wszystkie błędy. Błędy były jego i to on musiał je naprawić. Porażki w poszczególnych meczach nie oznaczały dla niego końca kariery, bo te pojedyncze mecze nie były jego celem. Celem było zdobycie mistrzostwa. I zdobył je, i doskonale wiedział, że nigdy by tego nie osiągnął bez tych przegranych pojedynków.

Zapamiętajmy gorzki smak porażki

Jak byłam mama, wstałam w nocy, żeby czegoś się napić. Na wpół zaspana, otworzyłam lodówkę i zobaczyłam butelkę soku „Kubuś”. Kolor soku wydał mi się ciemniejszy, niż zwykły, pomarańczowy kolor. Pomyślałam, że to był smak truskawkowy. Wzięłam łyk, trochę przełknęłam, a resztę… natychmiast wyplułam. Okazało się, że do butelki po Kubusiu mama wlała krew z kaczki na czarninę.

Tak jak do dzisiaj pamiętam smak tej krwi, tak pamiętam smak swoich porażek. Gorzki smak. I nie chciałabym poczuć tego smaku ponownie. Oczywiście, o ile może uda mi się uniknąć ponownego posmakowania krwi z kaczki, o tyle życiowych porażek nie…

W związku z tym, że wiemy jak smakują porażki i jak źli, słabi, zranieni i wściekli się po nich czujemy, będziemy mieli większą motywację, aby uczyć się na wcześniejszych błędach i spróbować ich uniknąć. Dlatego w chwilach, gdy będzie nam się wydawało, że nie wkładamy w coś wystarczającego wysiłku, spróbujmy sobie przypomnieć jaki smak ma porażka. Jak wiem, że na pewno sobie przypomnę.

Uświadommy sobie, że nie ma czegoś takiego jak sukces bez porażki

Wielu ludzi uważa, że porażka jest przeciwieństwem sukcesu. Błąd! Porażka jest jego integralną częścią. Gdyby osiąganie marzeń i celów było usłane różami, po świecie chodziliby sami spełnieni i szczęśliwi ludzie.

Zmienienie myślenia o porażkach jest trudne, ale konieczne. Jeśli potraktujemy je jako doświadczenie i naukę, dzięki której zdobywamy wiedzę na temat tego, jak osiągnąć swój wymarzony cel i co warto robić, a czego nie, to okaże się, że porażka jest w gruncie rzeczy czymś dobrym.

Jak zamienić porażkę w sukces…